Powoli otwierałam oczy. Rażące światło nie pozwoliło powtórzyć mi czynności. Powoli przyzwyczajałam się do światła. Niall trzymał mnie za rękę... I spał. To tak słodko wyglądało. Lekko się poruszyłam, a on się obudził.
-Wstałaś już ?
-Niall, co się stało? Gdzie ja jestem ?
-Jesteś w szpitalu. Zapaliłaś papierosa, Harry zaniósł twoją torbę z inhalatorem na górę, a ty prawie się udusiłaś. Leżysz tu już ze dwa dni.
-Co ?! Jak to dwa dni ?! Przecież wczoraj była klasówka z matmy ! Idę się wypisać.- Wstałam i poszłam do recepcji.
-Gdzie jest lekarz ?
-Jaki lekarz ?
-Jakikolwiek ! Chcę wyjść ze szpitala.
-Panna Mind ? Może pani już wyjść.
-Teraz ?! Teraz to mnie możecie pocałować ! Ja wczoraj miałam klasówkę z matmy !
- Została pani zwolniona z lekcji.
-Ehh. Idę się spakować.- Weszłam wkurzona do sali. Przebrałam się, spakowałam i bez słowa zostawiłam chłopaka w sali. Blondyn pobiegł za mną.
-Co ty robisz ?
-Pozwolili mi wyjść. Problem ?- Nie wiem od kiedy byłam taka. Zazwyczaj byłam grzeczna i w ogóle. Wsiadłam do samochodu i ciągle patrzałam w szybę. Jak to ja nie byłam na klasówce ?! Masakra. Wysiedliśmy z samochodu. Niall wziął moją torbę. Weszłam do domu. Oczywiście chłopcy siedzieli na kanapie.
-Ekkhm. Jestem. Dzień dobry.- Przywitałam się i tak mi nikt nie odpowiedział. Dzięki. Poszłam na górę i usłyszałam śmiech. Czyli zrobili to specjalnie ? Jeszcze zobaczymy, kto się będzie śmiał ostatni. Uśmiechnęłam się chytrze sama do siebie. Zeszłam na dół dopiero na kolacje. Chłopcy dalej siedzieli na kanapie. Zrobiłam sobie naleśniki, które naprawdę wyszły mi nieźle. Usiadłam pomiędzy Zaynem, a Liamem. Widziałam jak wszyscy przełykają ślinę. HA ! Wszyscy byli głodni. Zayn chciał zabrać mi jednego naleśnika, ale dostał po łapach
-Ałć, od kiedy ty jesteś taka wredna.
-Od kiedy ty jesteś taki chamski.
-No wiesz co ?
-Co ?
-Ehh. Z tobą to się nawet kłócić nie da. Zmieniłaś się, oj zmieniłaś.
-Efekty waszej pracy.
-Ale mądra nadal jesteś- Wtrącił się Harry
-Za to u ciebie się nic nie zmieniło- Dowaliłam i wyszłam z salonu. Włożyłam talerz do zmywarki. Odwróciłam się i poczułam jak ktoś musnął moje usta. Po czym powtórzył to. Nie zdążyłam nic zrobić.
-Sara ?- Niall odezwał się bardzo czulę.
-Tak Nialler ? - Odwróciłam się chowając produkty, które oczywiście nikt nie mógł posprzątać.
-Zrobisz mi naleśniki ?- Zapytał z chytrym uśmieszkiem.
-Chyba sobie kpisz- Walnęłam go po głowie.
*Poniedziałek (Pierwszy dzień w szkole od wypadku) **
Wstałam o 6 (Jak prawie zawsze) Może i chłopcy mnie zmienili, ale do szkoły nie można się spóźniać. Ubrałam się w czerwone jeansy i koszulkę w paski. Zrobiłam sobie śniadanie i kawę. Po zjedzonym posiłku wzięłam plecak i wyszłam z domu. Postanowiłam nie budzić chłopaków. Jak będą chcieli, to sami się obudzą. Szłam powoli. Była dopiero 7. Do szkoły doszłam jako jedna z tych pierwszych rannych ptaszków. Oczywiście otworzyłam książkę od historii. Pierwsza lekcja- chemia. Kocham ten przedmiot. Oczywiście, gdy pani zapytała się, kto chciał by zrobić zadanie, zgłosiłam się ja i Matt. Pani wybrała mnie.
-Kujon- Powiedział Zayn z kaszlem. Wszyscy zaczęli się śmiać. Zrobiłam zadanie na tablicy i bez słowa usiadłam w ławce. Wyszliśmy z klasy.
-Co tam mała ?- Ohh, co za zmiana ? Zayn wow.
- Chcesz w twarz za tego kujona ?
-Oj sorry, to był taki żart.
-Żart ? Następnym razem przysięgam, że coś ci zrobię.
-Jaasne- Popatrzałam się na niego gniewnie i odeszłam. Ktoś złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę łazienki.
-Cześć ślicznotko- jego oddech na mojej twarzy przyprawia mnie o dreszcze. Pocałował mnie w policzek. Od kiedy on jest taki czuły ?- Wkurzyłaś się na Malika ?
-Nie, dlaczego ? Bo powiedział na mnie kujon ? Mówią tak na mnie od około 8 lat.
-Wiesz, pierwszy raz zrobiło mi się trochę ciebie szkoda.- Nie mogłam oderwać wzroku od jego malinowych ust.
-Szczery jesteś.
-To gdzie idziemy ?- Zadzwonił dzwonek na lekcje Angielskiego.
-Niall, ja idę na lekcje.
-Nie, nie idziesz. Chodź ze mną do centrum.
-Niall, czy ty jesteś zawsze taki irytujący ?
-A czy ty jesteś zawsze taka dziecinna ?
-Uważasz, że ja jestem dziecinna ? To nie ja uciekam z każdej lekcji, z pierwszą lepszą dziewczyną. Ja próbuję się wykształcić. Nie to, co ty.- Odeszłam od niego i poszłam na lekcje.
-Przepraszam za spóźnienie.- Powiedziałam oschle i usiadłam obok Lou. Chyba zauważył, że jestem wkurzona.
-Co się stało ?- Szepnął.
-Nieważne- Dla niego też byłam oschła.
-Panno Mind, może chce pani zrobić następne zadanie ?
-Jasne- uśmiechnęłam się grzecznie. Podeszłam do tablicy i bez słowa zrobiłam szybko zadanie. Usiadłam na miejsce.
-To co? Powiesz mi o co chodzi ?
-Nie, teraz jest lekcja.
-Dobra, powiesz mi później.- Całą lekcje przesiedzieliśmy w ciszy. Wkurzył mnie, nie powiem. Usłyszałam pierwszy dźwięk dzwonka. Szybko się spakowałam i bez słowa wyszłam z klasy. To była moja ostatnia lekcja, więc poszłam do domu. Szłam bardzo szybkim krokiem. Z hukiem weszłam do domu i trzasnęłam drzwiami. Zamknęłam się w pokoju i położyłam na łóżku. Z salonu było tylko słychać dźwięk Lou
-Niall! Nieźle musiałeś ją wkurzyć.- Kłócili się. Najlepsi przyjaciele kłócili się PRZEZE MNIE. Rozpłakałam się. Dlaczego ja nie mogę mieć normalnego życia ? Rodzie mi zmarli. Nie mam żadnego oparcia. Przypomniały mi się dawne czasy, kiedy się cięłam. Jak oparzona, wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Wzięłam jakąś ciężką rzecz i walnęłam nią w lustro. Złapałam ostry skrawek, usiadłam na brzegu wanny i zrobiłam pierwszy ruch. To była dla mnie ulga. Nie wiem dlaczego, ale sprawiało mi to przyjemność.
-Sara ! Sara, otwórz.- Niall zaczął trzaskać w drzwi. Poszedł chyba po coś i usłyszałam jak drzwi się otwierają. Podbiegł do mnie i od razu spojrzał na mnie i na moje rany, a potem na rozbite lustro. Wyciągnął z apteczki bandaż i starannie owinął moją rękę.
-Co ty robisz ?! Zwariowałaś ?-Złapał mnie za nadgarstek.
-Co cię to obchodzi ?!- Miałam łzy w oczach.
- Może mi na tobie zależy?!- Krzyknął, a ja się rozpłakałam. Zaczęłam się go bać. Mam straszne wspomnienia.- Ej, mała. Nie płacz. Przytulił mnie. Wtuliłam się w jego umięśniony tors. Łzy leciały jak szalone.
-Proszę cię. Nie płacz.- Przytulił mnie bardziej.
-Niall, ja nie mogę. Jest mi strasznie ciężko.
-Ehh, chciałbym ci pomóc, ale nie wiem jak.- Siedzieliśmy wtuleni na moim łóżku.
-Dziękuję, że jesteś i że zawsze odkąd cię poznałam, chcesz mi pomóc.- Dałam mu całusa w policzek.
-Głodny jestem.
-Jak zawsze- zaśmiałam się. Na dole siedział Lou z jakąś dziewczyną. Nie odezwałam się. Miło, że znalazł sobie dziewczynę.
sobota, 25 stycznia 2014
wtorek, 14 stycznia 2014
Rozdział 3
-Możemy pogadać?- Niall był śmiertelnie poważny.
-Jasne- uśmiechnęłam się i poklepałam miejsce obok siebie. Blondyn usiadł obok mnie.
-Chłopcy kazali mi to powiedzieć, więc...
-Tak?
-Idziemy na imprezę i chcemy, żebyś poszła z nami.
-A ty oczywiście znasz odpowiedź.
-Proszę cię !
-Niall, jutro mamy szkołę !
-I co z tego ?!
-To z tego, że mam najlepszą średnią, a jeśli teraz nie pójdę, to ten głupi kapeć będzie miał lepszą średnią ode mnie.- Przewrócił teatralnie oczami.
-Czyli co ? Chcesz zostać sama ?- Wkurzył się
-Najwyraźniej tak. Miłej zabawy. Żegnam. - Wskazałam na drzwi. Super, więc zostaje sama.
*Rano*
Była 6:30. Koło mnie leżał Hazz. CO ?! Co on tu do cholery robił ? Zeszłam na dół. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam przed telewizorem koło Liama.
-Hej, ty już na nogach ?-Uśmiechnęłam się do niego
-Nie mogłem spać. Idziesz dzisiaj do szkoły ?
-No raczej. Nie pozwolę temu degeneruchowi, żeby miał lepszą średnią ode mnie.
-Matko, Sara, od kiedy ty takich słów używasz ?- Zaśmiał się.
-Tak szczerze ? Od tamtego piątku, kiedy mieliśmy korki.
-O gad. To my cię tak zmieniliśmy ?
-Niestety. Ale w nauce nic się nie zmieni. O to się nie bój- Zaśmialiśmy się. Poszłam się ubrać i przygotować do szkoły. O 7 wyszliśmy z domu. Była kupa śmiechu. Weszliśmy do szkoły, a wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. Zawstydziłam się i przyspieszyłam do mojej szafki. Na przerwie obiadowej jak zawsze nie miałam gdzie usiąść. Stałam w kolejce po jedzenie
- Na co masz ochotę- Horan szepnął bardzo blisko mojego ucha.
-Ogar, Horan.-Stał koło mnie. Wzięłam sobie jakąś sałatkę.
-Chodź, usiądziesz z nami.- Niepewnie podążyłam za blondynem. Siedzieliśmy na środku.
-O, no popatrz, kto nas zaszczycił swoją obecnością.- Zaśmiał się Tommo. Spojrzałam na niego spod byka. Zjadłam obiad i poszłam na lekcje. Jak zawsze dzisiaj dostałam 3 szóstki. Jedną ze sprawdzianu z Angielskiego, drugą z zadania domowego z matmy, a trzecią z rysunku z plastyki. Wyszłam ze szkoły. Szłam powoli przez park. Przed domem zorientowałam się, że nie mam kluczy. Chłopcy mieli jeszcze lekcje. (U nas w szkole jest tak, że każdy wybiera inny kierunek, a tylko Angielski i Matmę mamy razem. No i godzinę wychowawczą ). Przeklęłam po cichu i poszłam na około do ogrodu. Usiadłam na leżaku i napisałam sms'a do Zayna.
Dzięki, że daliście mi kluczę -,-
Za chwilę dostałam odpowiedź.
Za chwilę do ciebie przyjdę. I tak mam jeszcze tylko dwie lekcje. Zrywam się.
Co za debil. Poszłam przed drzwi do domu i za chwilę ujrzałam Zayna. Otworzył mi drzwi i wszedł za mną do domu.
-Dlaczego zerwałeś z lekcji ? Naprawdę nie chcesz zdać do następnej klasy ?
-Wolałabyś siedzieć przed domem przez ponad dwie godziny.
-Mi to pasi. A w ogóle mogłeś przyjść na przerwie, a nie w połowie lekcji.
-Oj przestań. Chcesz coś jeść ?
-Nie, dziękuję. - Wyszłam na taras i zapaliłam pierwszy raz w tym tygodniu. Całkiem często paliłam. Nikotyna pieściła moje płuca.
-Ty palisz ?- Miał tego nie widzieć.
-Tak.
-Od kiedy?- Nie spodziewałabym się, że Zayn jest tak ciekawski.
-Zaczęłam jak miałam 16 lat.
-Wow, no to nieźle. Ja też palę.- Wziął papierosa i zapalił.
-Wiesz, nie spodziewałam się, że będziesz palił. Ja raczej palę dlatego, że mam wiele problemów. A ty ? Wszyscy cię lubią, masz kochającą cię dziewczynę.
-Sara, a tobie czego brakuję ?
- Rodziców.
-Przecież jak zaczęłaś palić, twoi rodzice żyli.
- Ogólnie pierwszy raz zapaliłam, kiedy dowiedziałam się, że mam astmę.
-Masz astmę ?!
- Tak. To mnie przygnębiło. Kiedyś moją pasją była jazda konna, ale musiałam z tym skończyć, ponieważ mój organizm nie wytrzymałby takiego wysiłku.- Przytulił mnie. Tak po prostu.
-Hazz też ma astmę.
-Wiem. Chodziłam z wami do klasy nawet w podstawówce, lecz nigdy praktycznie nawet nie zamieniliśmy słowa.
-Coś mi się kojarzy. Taka mała laleczka z loczkami?- Zaśmiał się.
-Nie przypominaj- Także się zaśmiałam.- A ty byłeś tym słodkim mulatkiem, który tak ciągle wszystkich uwodził ?- Śmieliśmy się chwilkę. Całkiem dobrze się z nim dogadywałam. Weszliśmy do domu. Chłopcy siedzieli na kanapie.
-O hej Sara.- Niall jak zawsze pierwszy się odezwał.
-Cześć. Nie widzieliście mojej torebki ?
- Zaniosłem ci ją do pokoju. Myślałem, że wyszłaś- Harry był znudzony.
-A mógłbyś mi ją przynieść ?- Moje oddechy były coraz płytsze. Zawsze po paleniu używałam inhalatora. Czułam jak osuwam się na ziemie. Moje powieki stawały się cięższe.
-Sara, co się dzieje ?- Niall wziął mnie na ręce.
-Zzzayn innhalattor- Wybełkotałam i zasnęłam.
-Jasne- uśmiechnęłam się i poklepałam miejsce obok siebie. Blondyn usiadł obok mnie.
-Chłopcy kazali mi to powiedzieć, więc...
-Tak?
-Idziemy na imprezę i chcemy, żebyś poszła z nami.
-A ty oczywiście znasz odpowiedź.
-Proszę cię !
-Niall, jutro mamy szkołę !
-I co z tego ?!
-To z tego, że mam najlepszą średnią, a jeśli teraz nie pójdę, to ten głupi kapeć będzie miał lepszą średnią ode mnie.- Przewrócił teatralnie oczami.
-Czyli co ? Chcesz zostać sama ?- Wkurzył się
-Najwyraźniej tak. Miłej zabawy. Żegnam. - Wskazałam na drzwi. Super, więc zostaje sama.
*Rano*
Była 6:30. Koło mnie leżał Hazz. CO ?! Co on tu do cholery robił ? Zeszłam na dół. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam przed telewizorem koło Liama.
-Hej, ty już na nogach ?-Uśmiechnęłam się do niego
-Nie mogłem spać. Idziesz dzisiaj do szkoły ?
-No raczej. Nie pozwolę temu degeneruchowi, żeby miał lepszą średnią ode mnie.
-Matko, Sara, od kiedy ty takich słów używasz ?- Zaśmiał się.
-Tak szczerze ? Od tamtego piątku, kiedy mieliśmy korki.
-O gad. To my cię tak zmieniliśmy ?
-Niestety. Ale w nauce nic się nie zmieni. O to się nie bój- Zaśmialiśmy się. Poszłam się ubrać i przygotować do szkoły. O 7 wyszliśmy z domu. Była kupa śmiechu. Weszliśmy do szkoły, a wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. Zawstydziłam się i przyspieszyłam do mojej szafki. Na przerwie obiadowej jak zawsze nie miałam gdzie usiąść. Stałam w kolejce po jedzenie
- Na co masz ochotę- Horan szepnął bardzo blisko mojego ucha.
-Ogar, Horan.-Stał koło mnie. Wzięłam sobie jakąś sałatkę.
-Chodź, usiądziesz z nami.- Niepewnie podążyłam za blondynem. Siedzieliśmy na środku.
-O, no popatrz, kto nas zaszczycił swoją obecnością.- Zaśmiał się Tommo. Spojrzałam na niego spod byka. Zjadłam obiad i poszłam na lekcje. Jak zawsze dzisiaj dostałam 3 szóstki. Jedną ze sprawdzianu z Angielskiego, drugą z zadania domowego z matmy, a trzecią z rysunku z plastyki. Wyszłam ze szkoły. Szłam powoli przez park. Przed domem zorientowałam się, że nie mam kluczy. Chłopcy mieli jeszcze lekcje. (U nas w szkole jest tak, że każdy wybiera inny kierunek, a tylko Angielski i Matmę mamy razem. No i godzinę wychowawczą ). Przeklęłam po cichu i poszłam na około do ogrodu. Usiadłam na leżaku i napisałam sms'a do Zayna.
Dzięki, że daliście mi kluczę -,-
Za chwilę dostałam odpowiedź.
Za chwilę do ciebie przyjdę. I tak mam jeszcze tylko dwie lekcje. Zrywam się.
Co za debil. Poszłam przed drzwi do domu i za chwilę ujrzałam Zayna. Otworzył mi drzwi i wszedł za mną do domu.
-Dlaczego zerwałeś z lekcji ? Naprawdę nie chcesz zdać do następnej klasy ?
-Wolałabyś siedzieć przed domem przez ponad dwie godziny.
-Mi to pasi. A w ogóle mogłeś przyjść na przerwie, a nie w połowie lekcji.
-Oj przestań. Chcesz coś jeść ?
-Nie, dziękuję. - Wyszłam na taras i zapaliłam pierwszy raz w tym tygodniu. Całkiem często paliłam. Nikotyna pieściła moje płuca.
-Ty palisz ?- Miał tego nie widzieć.
-Tak.
-Od kiedy?- Nie spodziewałabym się, że Zayn jest tak ciekawski.
-Zaczęłam jak miałam 16 lat.
-Wow, no to nieźle. Ja też palę.- Wziął papierosa i zapalił.
-Wiesz, nie spodziewałam się, że będziesz palił. Ja raczej palę dlatego, że mam wiele problemów. A ty ? Wszyscy cię lubią, masz kochającą cię dziewczynę.
-Sara, a tobie czego brakuję ?
- Rodziców.
-Przecież jak zaczęłaś palić, twoi rodzice żyli.
- Ogólnie pierwszy raz zapaliłam, kiedy dowiedziałam się, że mam astmę.
-Masz astmę ?!
- Tak. To mnie przygnębiło. Kiedyś moją pasją była jazda konna, ale musiałam z tym skończyć, ponieważ mój organizm nie wytrzymałby takiego wysiłku.- Przytulił mnie. Tak po prostu.
-Hazz też ma astmę.
-Wiem. Chodziłam z wami do klasy nawet w podstawówce, lecz nigdy praktycznie nawet nie zamieniliśmy słowa.
-Coś mi się kojarzy. Taka mała laleczka z loczkami?- Zaśmiał się.
-Nie przypominaj- Także się zaśmiałam.- A ty byłeś tym słodkim mulatkiem, który tak ciągle wszystkich uwodził ?- Śmieliśmy się chwilkę. Całkiem dobrze się z nim dogadywałam. Weszliśmy do domu. Chłopcy siedzieli na kanapie.
-O hej Sara.- Niall jak zawsze pierwszy się odezwał.
-Cześć. Nie widzieliście mojej torebki ?
- Zaniosłem ci ją do pokoju. Myślałem, że wyszłaś- Harry był znudzony.
-A mógłbyś mi ją przynieść ?- Moje oddechy były coraz płytsze. Zawsze po paleniu używałam inhalatora. Czułam jak osuwam się na ziemie. Moje powieki stawały się cięższe.
-Sara, co się dzieje ?- Niall wziął mnie na ręce.
-Zzzayn innhalattor- Wybełkotałam i zasnęłam.
sobota, 11 stycznia 2014
Rozdział 2
-Hej...- Powiedziałam niepewnie
-Hej- uśmiechnął się promiennie- Jak się spało ? Słyszałem, że pisałaś z Liamem.
-Nie, nie to, że z nim pisałam. Napisał mi dobranoc, to mu odpisałam.- Uśmiechnął się chytrze.
-Może się przejdziemy ?
-Ok, w sumie, to możemy iść do mnie do domu. Zimno mi.- Zaczęłam pocierać ramiona. Miałam sweterek, ale był on cieniutki. Niall podał mi swoją bluzę
-Niall, wiesz dobrze, że wtedy ci będzie zimno
-Oj weź tą bluzę.- Wcisnął mi ją w ręce. Założyłam bluzę. Od raz zrobiło mi się cieplej. Doszliśmy do mojego domu. Zrobiłam nam kakao, oddałam mu bluzę i usiadłam koło niego w salonie. Popijaliśmy kakao bez słowa.
-A może oglądniemy jakiś film- On to dopiero ma dobre pomysły.
-Ok, jaki ?
-Może horror ?- NIE, W ŻYCIU !
-Ok- Jestem głupia ! Niall wybrał jakiś film. Zaczynał się całkiem spoko. Myślałam, że tylko momentami będzie straszny. Niestety on był ciągle straszny. Miałam mega wystraszoną minę. Niall się do mnie przybliżył i objął mnie ramieniem. Ja się w niego wtuliłam przy strasznych momentach. Niall się zaśmiał. Nie wiem jakim cudem, ale zasnęłam. Obudziłam się w moim łóżku. Zeszłam na dół. Zobaczyłam śpiącego Nialla. On tak słodko wyglądał. Uśmiechnęłam się do siebie. Poszłam do kuchni. Robiłam nam śniadanie. Nagle ktoś złapał mnie za biodra. Lekko drgnęłam. Wystraszyłam się.
-Niall, czy mógłbyś mnie nie straszyć ?- Zapytałam grzecznie, obracając się.
-Mógłbym, ale tego nie zrobię.- Uśmiechnął się chytrze.
-Dzięki- Powiedziałam ironicznie.-Co chcesz na śniadanie ?- Spojrzałam do lodówki.
-Zdam się na ciebie- Uśmiechnął się. Poczułam motylki w brzuchu. Nie cierpię tego uczucia. Już raz go doznałam, a co potem ? Złamane serce. To było w trzeciej gimnazjum. Chłopak rozkochał mnie w sobie, a potem na moich oczach mnie zdradził. Nie wychodziłam z domu przez około 1,5 roku. No, może do szkoły. Zaczęłam się lepiej uczyć. Z moich rozmyśleń przerwał mnie dźwięk 'wyskakującej' grzanki. Posmarowałam grzanki nutellą i położyłam na stole. Zajadaliśmy się w ciszy.
-To co dzisiaj będziesz robił ?
-Nie wiem. Pójdę do domu i pewnie pójdziemy na imprezę z chłopakami.
-Ahmm. To miłej zabawy.- Uśmiechnęłam się. Cieszę się, że nie zaprosił mnie na imprezę.
-Ale ja idę z tobą.
-Nie ? Ja i impreza ? Nie.
- Oj przestań zabawisz się trochę- Zaśmiał się.
-Niall, proszę cię.
-Dobra, to jutro o 19:30 przyjdę po ciebie.- Wyszedł. Tak po prostu. Hmm, dzięki Niall. Siedziałam w domu. Dzisiaj była niedziela. Nie idę na imprezę ! Jutro jest poniedziałek ! Dziś nic specjalnego nie robiłam. Pogadałam z koleżankami z Polski. Mówiłam płynnie w tym języku. O 1 w nocy położyłam się spać. Rano zadzwoniła moja ciocia. Okazało się, że moi rodzice zginęli w wypadku. Czyli jestem zdana na siebie. Super. Zaczęłam płakać. Byłam mega bezsilna. Opadłam na ziemię. Płakałam tak chyba z godzinę. Ktoś przysłał mi sms'a.
Idę po ciebie xoxo~Niall
Nie idę dziś do szkoły.
Jestem załamana. Jeśli pójdę do szkoły w takim stanie, to jeszcze bardziej nikt mnie nie będzie lubił. Ktoś zapukał do drzwi.
-Dlaczego nie idziesz do..- Nialla głos się załamał, gdy mnie zobaczył. Podszedł do mnie i mnie przytulił. Oderwał się ode mnie. Zamknął drzwi i poszliśmy razem do salonu. Usiadł koło mnie na kanapie i znowu mnie przytulił. Moje łzy leciały niekontrolowanie.
-Przepraszam -Wyszeptałam
-Za co ?- Chłopak widocznie się zdziwił
- Przemoczyłam ci bluzkę.- Zaśmiał się- A do tego nie poszedłeś przeze mnie do szkoły.
-Nic się nie stało- Pocałował mnie w głowę- A powiesz mi co się stało?
-Muszę ?
-Musisz.
-Moi rodzice zginęli przed chwilą w wypadku- Zaczęłam beczeć jak małe dziecko. Niall próbował mnie uspokoić. - Moja ciocia przyjedzie do mnie za 2 dni, równo na pogrzeb. Będzie u mnie tak przez 2 tygodnie. Możliwe, że sprzedam dom i zamieszkam u niej. A wtedy już się nie zobaczymy.- Zaczęłam jeszcze głośniej płakać
-Posłuchaj, zawsze to się może jakoś inaczej potoczyć. Możesz sprzedać dom i zamieszkać u nas. Harry będzie mógł ci oddać swój pokój.
-No nie wiem... Teraz muszę coś ze sobą zrobić.- Trochę już się uspokoiłam
-Dobra, to ja spadam.
- Ok, to pa.-Uśmiechnęłam się do niego blado- Przyjdź do mnie później.
-Nie ma sprawy- kocham ten jego opiekuńczy uśmiech... CO ?! Kocham ?! Nie... znaczy, ten lubię jego uśmiech. Znowu dzień zleciał szybko. Było mi nudno. Zamiast Nialla przyszedł Hazza. On nie był taki fajny jak Niall. Jest mega zboczony, ale miło mi się z nim gadało. O 23:30 poszedł do domu. Wzięłam piżamę, weszłam pod prysznic. Ciepła woda spływała po moim ciele. Po wyjściu z łazienki szybko położyłam się spać.
** wtorek, 6:30**
Wstałam i ruszyłam do kuchni. Zrobiłam sobie kawę. Usiadłam przed telewizorem i oglądałam jakieś głupie kreskówki. Ktoś zapukał do drzwi. Myślałam, że to ciocia, ale to Niall.
-Hej mała- przytulił mnie.
-Hej
-Twojej cioci jeszcze nie ma ?
-Nie.- Weszliśmy do salonu. Usiedliśmy na sofie przytuleni. Niall zachowywał się, jakby mi czytał w myślach. Nie wspominał o rodzicach.
*Dzień pogrzebu*
Ciocia przyjechała wczoraj. Jest środa. Wstałam z łóżka i ubrałam się. Lekko się pomalowałam i zeszłam na dół.
-Hej Sara- Moja ciocia uśmiechnęła się do mnie. Mnie nie było na to stać. Zjadłam śniadanie. Gdy wybiła czternasta Niall już czekał pod domem. Poprosiłam go, żeby był przy mnie. Był moim najlepszym przyjacielem. Wsiadłam do samochodu i przytuliłam go na powitanie.
- Z chłopcami spotkamy się na cmentarzu.
-Ok. Moja ciocia już też tam jest.
-A właśnie, to co z mieszkaniem u nas?
-Postanowiłyśmy z ciocią, że zamieszkam u was. Nie chcę opuszczać szkoły tutaj.
-No, to super.- Dojechaliśmy na cmentarz. Niall lekko mnie objął. Nie chciałam, żeby mnie puszczał. Czy ja się w nim zakochuję ? Lekko zbliżyłam się do niego. Po pogrzebie wszyscy składali mi kondolencje. Stypa minęła całkiem szybko. Praktycznie gadałam tylko z chłopakami. Niall ciągle mnie przytulał. Było mi bardzo miło. Wróciłam do domu. Byłam już spakowana. Ciocia i Niall pomogli mi zabrać wszystko. dom już został wystawiony na aukcje. Są już zainteresowani. Jechaliśmy w ciszy. Było mi mega przykro, że tak naprawdę zostałam sama. Jutro miałam iść już do szkoły.
-O, jesteście.- Louis o dziwo nie był taki wesoły. W ciszy poszłam do mojego nowego pokoju. Miło ze strony Loczka, że oddał mi swój pokój. Przebrałam się w moje ulubione dresy. Hazza zostawił mi 4 półki w garderobie. Eee tam. Mi starczy. Ktoś zapukał do drzwi.
-Możemy pogadać?- Niall był poważny.
-Hej- uśmiechnął się promiennie- Jak się spało ? Słyszałem, że pisałaś z Liamem.
-Nie, nie to, że z nim pisałam. Napisał mi dobranoc, to mu odpisałam.- Uśmiechnął się chytrze.
-Może się przejdziemy ?
-Ok, w sumie, to możemy iść do mnie do domu. Zimno mi.- Zaczęłam pocierać ramiona. Miałam sweterek, ale był on cieniutki. Niall podał mi swoją bluzę
-Niall, wiesz dobrze, że wtedy ci będzie zimno
-Oj weź tą bluzę.- Wcisnął mi ją w ręce. Założyłam bluzę. Od raz zrobiło mi się cieplej. Doszliśmy do mojego domu. Zrobiłam nam kakao, oddałam mu bluzę i usiadłam koło niego w salonie. Popijaliśmy kakao bez słowa.
-A może oglądniemy jakiś film- On to dopiero ma dobre pomysły.
-Ok, jaki ?
-Może horror ?- NIE, W ŻYCIU !
-Ok- Jestem głupia ! Niall wybrał jakiś film. Zaczynał się całkiem spoko. Myślałam, że tylko momentami będzie straszny. Niestety on był ciągle straszny. Miałam mega wystraszoną minę. Niall się do mnie przybliżył i objął mnie ramieniem. Ja się w niego wtuliłam przy strasznych momentach. Niall się zaśmiał. Nie wiem jakim cudem, ale zasnęłam. Obudziłam się w moim łóżku. Zeszłam na dół. Zobaczyłam śpiącego Nialla. On tak słodko wyglądał. Uśmiechnęłam się do siebie. Poszłam do kuchni. Robiłam nam śniadanie. Nagle ktoś złapał mnie za biodra. Lekko drgnęłam. Wystraszyłam się.
-Niall, czy mógłbyś mnie nie straszyć ?- Zapytałam grzecznie, obracając się.
-Mógłbym, ale tego nie zrobię.- Uśmiechnął się chytrze.
-Dzięki- Powiedziałam ironicznie.-Co chcesz na śniadanie ?- Spojrzałam do lodówki.
-Zdam się na ciebie- Uśmiechnął się. Poczułam motylki w brzuchu. Nie cierpię tego uczucia. Już raz go doznałam, a co potem ? Złamane serce. To było w trzeciej gimnazjum. Chłopak rozkochał mnie w sobie, a potem na moich oczach mnie zdradził. Nie wychodziłam z domu przez około 1,5 roku. No, może do szkoły. Zaczęłam się lepiej uczyć. Z moich rozmyśleń przerwał mnie dźwięk 'wyskakującej' grzanki. Posmarowałam grzanki nutellą i położyłam na stole. Zajadaliśmy się w ciszy.
-To co dzisiaj będziesz robił ?
-Nie wiem. Pójdę do domu i pewnie pójdziemy na imprezę z chłopakami.
-Ahmm. To miłej zabawy.- Uśmiechnęłam się. Cieszę się, że nie zaprosił mnie na imprezę.
-Ale ja idę z tobą.
-Nie ? Ja i impreza ? Nie.
- Oj przestań zabawisz się trochę- Zaśmiał się.
-Niall, proszę cię.
-Dobra, to jutro o 19:30 przyjdę po ciebie.- Wyszedł. Tak po prostu. Hmm, dzięki Niall. Siedziałam w domu. Dzisiaj była niedziela. Nie idę na imprezę ! Jutro jest poniedziałek ! Dziś nic specjalnego nie robiłam. Pogadałam z koleżankami z Polski. Mówiłam płynnie w tym języku. O 1 w nocy położyłam się spać. Rano zadzwoniła moja ciocia. Okazało się, że moi rodzice zginęli w wypadku. Czyli jestem zdana na siebie. Super. Zaczęłam płakać. Byłam mega bezsilna. Opadłam na ziemię. Płakałam tak chyba z godzinę. Ktoś przysłał mi sms'a.
Idę po ciebie xoxo~Niall
Nie idę dziś do szkoły.
Jestem załamana. Jeśli pójdę do szkoły w takim stanie, to jeszcze bardziej nikt mnie nie będzie lubił. Ktoś zapukał do drzwi.
-Dlaczego nie idziesz do..- Nialla głos się załamał, gdy mnie zobaczył. Podszedł do mnie i mnie przytulił. Oderwał się ode mnie. Zamknął drzwi i poszliśmy razem do salonu. Usiadł koło mnie na kanapie i znowu mnie przytulił. Moje łzy leciały niekontrolowanie.
-Przepraszam -Wyszeptałam
-Za co ?- Chłopak widocznie się zdziwił
- Przemoczyłam ci bluzkę.- Zaśmiał się- A do tego nie poszedłeś przeze mnie do szkoły.
-Nic się nie stało- Pocałował mnie w głowę- A powiesz mi co się stało?
-Muszę ?
-Musisz.
-Moi rodzice zginęli przed chwilą w wypadku- Zaczęłam beczeć jak małe dziecko. Niall próbował mnie uspokoić. - Moja ciocia przyjedzie do mnie za 2 dni, równo na pogrzeb. Będzie u mnie tak przez 2 tygodnie. Możliwe, że sprzedam dom i zamieszkam u niej. A wtedy już się nie zobaczymy.- Zaczęłam jeszcze głośniej płakać
-Posłuchaj, zawsze to się może jakoś inaczej potoczyć. Możesz sprzedać dom i zamieszkać u nas. Harry będzie mógł ci oddać swój pokój.
-No nie wiem... Teraz muszę coś ze sobą zrobić.- Trochę już się uspokoiłam
-Dobra, to ja spadam.
- Ok, to pa.-Uśmiechnęłam się do niego blado- Przyjdź do mnie później.
-Nie ma sprawy- kocham ten jego opiekuńczy uśmiech... CO ?! Kocham ?! Nie... znaczy, ten lubię jego uśmiech. Znowu dzień zleciał szybko. Było mi nudno. Zamiast Nialla przyszedł Hazza. On nie był taki fajny jak Niall. Jest mega zboczony, ale miło mi się z nim gadało. O 23:30 poszedł do domu. Wzięłam piżamę, weszłam pod prysznic. Ciepła woda spływała po moim ciele. Po wyjściu z łazienki szybko położyłam się spać.
** wtorek, 6:30**
Wstałam i ruszyłam do kuchni. Zrobiłam sobie kawę. Usiadłam przed telewizorem i oglądałam jakieś głupie kreskówki. Ktoś zapukał do drzwi. Myślałam, że to ciocia, ale to Niall.
-Hej mała- przytulił mnie.
-Hej
-Twojej cioci jeszcze nie ma ?
-Nie.- Weszliśmy do salonu. Usiedliśmy na sofie przytuleni. Niall zachowywał się, jakby mi czytał w myślach. Nie wspominał o rodzicach.
*Dzień pogrzebu*
Ciocia przyjechała wczoraj. Jest środa. Wstałam z łóżka i ubrałam się. Lekko się pomalowałam i zeszłam na dół.
-Hej Sara- Moja ciocia uśmiechnęła się do mnie. Mnie nie było na to stać. Zjadłam śniadanie. Gdy wybiła czternasta Niall już czekał pod domem. Poprosiłam go, żeby był przy mnie. Był moim najlepszym przyjacielem. Wsiadłam do samochodu i przytuliłam go na powitanie.
- Z chłopcami spotkamy się na cmentarzu.
-Ok. Moja ciocia już też tam jest.
-A właśnie, to co z mieszkaniem u nas?
-Postanowiłyśmy z ciocią, że zamieszkam u was. Nie chcę opuszczać szkoły tutaj.
-No, to super.- Dojechaliśmy na cmentarz. Niall lekko mnie objął. Nie chciałam, żeby mnie puszczał. Czy ja się w nim zakochuję ? Lekko zbliżyłam się do niego. Po pogrzebie wszyscy składali mi kondolencje. Stypa minęła całkiem szybko. Praktycznie gadałam tylko z chłopakami. Niall ciągle mnie przytulał. Było mi bardzo miło. Wróciłam do domu. Byłam już spakowana. Ciocia i Niall pomogli mi zabrać wszystko. dom już został wystawiony na aukcje. Są już zainteresowani. Jechaliśmy w ciszy. Było mi mega przykro, że tak naprawdę zostałam sama. Jutro miałam iść już do szkoły.
-O, jesteście.- Louis o dziwo nie był taki wesoły. W ciszy poszłam do mojego nowego pokoju. Miło ze strony Loczka, że oddał mi swój pokój. Przebrałam się w moje ulubione dresy. Hazza zostawił mi 4 półki w garderobie. Eee tam. Mi starczy. Ktoś zapukał do drzwi.
-Możemy pogadać?- Niall był poważny.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Rozdział 1
-Dobrze, to do tablicy przyjdzie... Liam Payne.- Chłopak powoli i ospale wlókł się do tablicy.
-Jaki wyjdzie wynik, Payne?-Chłopak wzruszył ramionami.
-Nie wiem.
-Jak to nie wiesz. Uczymy się tego przez miesiąc, ale oczywiście ty nie możesz uważać. Usiądź. Sara, może ty rozwiążesz to zadanie.- Podeszłą bez słowa do tablicy, zrobiłam szybko przykład i usiadłam. Zaczęłam robić notatki. Wiem, jestem niezłym kujonem. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale nie potrzebuję być fajna. Nauka jest dla mnie miłością. Zadzwonił dzwonek. Wszyscy już spokojnie wyszli, ja oczywiści wyszłam ostatnia. Podeszłam do mojej szafki. Włożyłam niepotrzebne już książki. Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą wysokiego bruneta. Payne.
-Hej mała- Uśmiechnął się do mnie chytrze.
-Wybacz, ale nie mam ochoty z tobą gadać.- Próbowałam go odsunąć, ale stał na tyle blisko, że byłam bezsilna.
-Matematyczka powiedziała, że ty jesteś najlepsza z klasy w matematyce. A my potrzebujemy korków.-Pojawiło się 4 jego kolegów.
-To dlaczego nie pójdziecie do Matta?- Ahh. Matt. Mój największy rywal. Od dziecka rywalizowaliśmy. Lecz zawsze ludzie chcieli iść do mnie na korki. Choć były wyjątki.
-Bo ty jesteś bardziej sexy- Znowu ten głupawy uśmieszek. Jego koledzy zaśmiali się.- To o której ?
-Nie wiem. Ja mam jedynie czas w piątek wieczorem.- Zrobiłam to specjalnie.
-A może w piątek wieczorem poszłabyś z nami na imprezę ?- Położył rękę blisko mojej głowy ?
- Piątek 18 u mnie. Przynieście swoje podręczniki.- Odepchnęłam go i odeszłam. Strasznie się bałam. Piątka chłopaków. Najpopularniejszych chłopaków. Moich rodziców miało nie być przez miesiąc w domu. Praca. Wyszłam z szkoły. Zawsze ktoś mnie zaczepiał. Podszedł do mnie blondyn z mojej klasy. Był mega lubiany i każda dziewczyna się w nim bujała. Oprócz mnie.
-Hej mała.
-Nie nazywaj mnie tak.- Próbowałam nie patrzeć na niego. Przyśpieszyłam. Złapał mnie za nadgarstek, przekręcił w swoją stronę i przysunął bardzo blisko siebie
- Co ty taka nerwowa ?- Spytał ze swoim głupim uśmieszkiem.
-Mógłbyś mnie puścić ?- Próbowałam nie patrzeć w jego oczy.
-Taką sexy dziewczynę ? Nigdy- Zaśmiał się chytrze. Poluźnił uścisk, a ja to wykorzystałam. Wyrwałam się.
-Nara frajerze.- Boże, od kiedy ja tak mówię ?! No cóż, moja klasa źle na mnie działa. W domu szybko się przebrałam i wyszłam na spacer. Przez cały dzień nic się nie działo.
-Jaki wyjdzie wynik, Payne?-Chłopak wzruszył ramionami.
-Nie wiem.
-Jak to nie wiesz. Uczymy się tego przez miesiąc, ale oczywiście ty nie możesz uważać. Usiądź. Sara, może ty rozwiążesz to zadanie.- Podeszłą bez słowa do tablicy, zrobiłam szybko przykład i usiadłam. Zaczęłam robić notatki. Wiem, jestem niezłym kujonem. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale nie potrzebuję być fajna. Nauka jest dla mnie miłością. Zadzwonił dzwonek. Wszyscy już spokojnie wyszli, ja oczywiści wyszłam ostatnia. Podeszłam do mojej szafki. Włożyłam niepotrzebne już książki. Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą wysokiego bruneta. Payne.
-Hej mała- Uśmiechnął się do mnie chytrze.
-Wybacz, ale nie mam ochoty z tobą gadać.- Próbowałam go odsunąć, ale stał na tyle blisko, że byłam bezsilna.
-Matematyczka powiedziała, że ty jesteś najlepsza z klasy w matematyce. A my potrzebujemy korków.-Pojawiło się 4 jego kolegów.
-To dlaczego nie pójdziecie do Matta?- Ahh. Matt. Mój największy rywal. Od dziecka rywalizowaliśmy. Lecz zawsze ludzie chcieli iść do mnie na korki. Choć były wyjątki.
-Bo ty jesteś bardziej sexy- Znowu ten głupawy uśmieszek. Jego koledzy zaśmiali się.- To o której ?
-Nie wiem. Ja mam jedynie czas w piątek wieczorem.- Zrobiłam to specjalnie.
-A może w piątek wieczorem poszłabyś z nami na imprezę ?- Położył rękę blisko mojej głowy ?
- Piątek 18 u mnie. Przynieście swoje podręczniki.- Odepchnęłam go i odeszłam. Strasznie się bałam. Piątka chłopaków. Najpopularniejszych chłopaków. Moich rodziców miało nie być przez miesiąc w domu. Praca. Wyszłam z szkoły. Zawsze ktoś mnie zaczepiał. Podszedł do mnie blondyn z mojej klasy. Był mega lubiany i każda dziewczyna się w nim bujała. Oprócz mnie.
-Hej mała.
-Nie nazywaj mnie tak.- Próbowałam nie patrzeć na niego. Przyśpieszyłam. Złapał mnie za nadgarstek, przekręcił w swoją stronę i przysunął bardzo blisko siebie
- Co ty taka nerwowa ?- Spytał ze swoim głupim uśmieszkiem.
-Mógłbyś mnie puścić ?- Próbowałam nie patrzeć w jego oczy.
-Taką sexy dziewczynę ? Nigdy- Zaśmiał się chytrze. Poluźnił uścisk, a ja to wykorzystałam. Wyrwałam się.
-Nara frajerze.- Boże, od kiedy ja tak mówię ?! No cóż, moja klasa źle na mnie działa. W domu szybko się przebrałam i wyszłam na spacer. Przez cały dzień nic się nie działo.
***Piątek***
Wstałam spokojnie o 6:50. Umyłam i ubrałam się. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Tak jak już mówiłam moich rodziców miało nie być przez miesiąc. Poszłam do szkoły. W szkole tylko raz się odezwałam do chłopaków. Podeszłam do nich, żeby przypomnieć im o korkach. Oczywiście zaczęli do mnie zarywać. Po szkole poszłam do sklepu. Kupiłam ciastka i coś do picia. Wróciłam do domu, zjadłam obiad, umyłam zęby, rozpuściłam włosy i naszykowałam sześć szklanek i ciastka, a także sok. Równo o 18 usłyszałam pukanie. Tak, piątka chłopaków.
-Hej ślicznotko- puścił mi oko blondyn.
-Wejdźcie- Westchnęłam i otworzyłam szerzej drzwi. Chłopcy rozsiedli się na kanapie. Całkiem fajnie się ich uczyło. Tak naprawdę są mądrzy, tylko im się nie chcę. Skończyliśmy naukę i długo gadaliśmy. Oni naprawdę potrafią być mili. O 23 chłopcy poszli do domu. Dostałam przy okazji ich numery. Nie, nie podniecam się tym, ale miło, że tak postąpili. Zresztą dowiedziałam się, że mieszkają razem. Położyłam się spać. Nie mogłam zasnąć. Dostałam SMSa.
Dobranoc ślicznotko <3 ~Niall
Nie powiem, zaczyna mi się podobać te całe 'ślicznotko' i w ogóle.
Dobranoc blondasku ;D <3
Przy nich staje się jakaś pewniejsza. Po chwili dostałam następnego smsa, ale nie od Nialla.
Dobranoc Mała ;* Liam
Czy on nie ma dziewczyny ?! No nic, przecież musiałam mu odpisać.
Dobranoc ;)
Myślałam jeszcze długo o Niallu i o jego pięknych niebieskich oczach. Ja się w nich topiłam. Rano wstałam o 10. Zeszłam na dół, zrobiłam śniadanie i ubrałam się
Wyszłam z domu. Włożyłam do uszu słuchawki i puściłam muzykę. Lubię tak sobie spacerować w sobotę rano. Zbierało się na deszcz, więc nie było dużo ludzi. Usiadłam na ławce w parku. Ktoś się do mnie dosiadł. Spojrzałam się w jego stronę. Niall. Lekko na niego spoglądałam. Chłopak spojrzał się na mnie i miło się uśmiechnął.
piątek, 3 stycznia 2014
Bohaterowie
Sara Mind- 18l Grzeczna i poukładana dziewczyna. Chodzi do liceum. Bardzo dobrze się uczy.
Niall Horan- 18l. Jest jednym z najładniejszych w szkole.Jest w paczce Payne'a. Źle się uczy. Jest niemiły.
Zayn Malik- 18l. Należy do paczki Payne'a.
Liam Payne- 18l. Jest najpopularniejszy w szkole.
Harry Styles- 18l. Należy do paczki Payne'a
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)