-Możemy pogadać?- Niall był śmiertelnie poważny.
-Jasne- uśmiechnęłam się i poklepałam miejsce obok siebie. Blondyn usiadł obok mnie.
-Chłopcy kazali mi to powiedzieć, więc...
-Tak?
-Idziemy na imprezę i chcemy, żebyś poszła z nami.
-A ty oczywiście znasz odpowiedź.
-Proszę cię !
-Niall, jutro mamy szkołę !
-I co z tego ?!
-To z tego, że mam najlepszą średnią, a jeśli teraz nie pójdę, to ten głupi kapeć będzie miał lepszą średnią ode mnie.- Przewrócił teatralnie oczami.
-Czyli co ? Chcesz zostać sama ?- Wkurzył się
-Najwyraźniej tak. Miłej zabawy. Żegnam. - Wskazałam na drzwi. Super, więc zostaje sama.
*Rano*
Była 6:30. Koło mnie leżał Hazz. CO ?! Co on tu do cholery robił ? Zeszłam na dół. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam przed telewizorem koło Liama.
-Hej, ty już na nogach ?-Uśmiechnęłam się do niego
-Nie mogłem spać. Idziesz dzisiaj do szkoły ?
-No raczej. Nie pozwolę temu degeneruchowi, żeby miał lepszą średnią ode mnie.
-Matko, Sara, od kiedy ty takich słów używasz ?- Zaśmiał się.
-Tak szczerze ? Od tamtego piątku, kiedy mieliśmy korki.
-O gad. To my cię tak zmieniliśmy ?
-Niestety. Ale w nauce nic się nie zmieni. O to się nie bój- Zaśmialiśmy się. Poszłam się ubrać i przygotować do szkoły. O 7 wyszliśmy z domu. Była kupa śmiechu. Weszliśmy do szkoły, a wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. Zawstydziłam się i przyspieszyłam do mojej szafki. Na przerwie obiadowej jak zawsze nie miałam gdzie usiąść. Stałam w kolejce po jedzenie
- Na co masz ochotę- Horan szepnął bardzo blisko mojego ucha.
-Ogar, Horan.-Stał koło mnie. Wzięłam sobie jakąś sałatkę.
-Chodź, usiądziesz z nami.- Niepewnie podążyłam za blondynem. Siedzieliśmy na środku.
-O, no popatrz, kto nas zaszczycił swoją obecnością.- Zaśmiał się Tommo. Spojrzałam na niego spod byka. Zjadłam obiad i poszłam na lekcje. Jak zawsze dzisiaj dostałam 3 szóstki. Jedną ze sprawdzianu z Angielskiego, drugą z zadania domowego z matmy, a trzecią z rysunku z plastyki. Wyszłam ze szkoły. Szłam powoli przez park. Przed domem zorientowałam się, że nie mam kluczy. Chłopcy mieli jeszcze lekcje. (U nas w szkole jest tak, że każdy wybiera inny kierunek, a tylko Angielski i Matmę mamy razem. No i godzinę wychowawczą ). Przeklęłam po cichu i poszłam na około do ogrodu. Usiadłam na leżaku i napisałam sms'a do Zayna.
Dzięki, że daliście mi kluczę -,-
Za chwilę dostałam odpowiedź.
Za chwilę do ciebie przyjdę. I tak mam jeszcze tylko dwie lekcje. Zrywam się.
Co za debil. Poszłam przed drzwi do domu i za chwilę ujrzałam Zayna. Otworzył mi drzwi i wszedł za mną do domu.
-Dlaczego zerwałeś z lekcji ? Naprawdę nie chcesz zdać do następnej klasy ?
-Wolałabyś siedzieć przed domem przez ponad dwie godziny.
-Mi to pasi. A w ogóle mogłeś przyjść na przerwie, a nie w połowie lekcji.
-Oj przestań. Chcesz coś jeść ?
-Nie, dziękuję. - Wyszłam na taras i zapaliłam pierwszy raz w tym tygodniu. Całkiem często paliłam. Nikotyna pieściła moje płuca.
-Ty palisz ?- Miał tego nie widzieć.
-Tak.
-Od kiedy?- Nie spodziewałabym się, że Zayn jest tak ciekawski.
-Zaczęłam jak miałam 16 lat.
-Wow, no to nieźle. Ja też palę.- Wziął papierosa i zapalił.
-Wiesz, nie spodziewałam się, że będziesz palił. Ja raczej palę dlatego, że mam wiele problemów. A ty ? Wszyscy cię lubią, masz kochającą cię dziewczynę.
-Sara, a tobie czego brakuję ?
- Rodziców.
-Przecież jak zaczęłaś palić, twoi rodzice żyli.
- Ogólnie pierwszy raz zapaliłam, kiedy dowiedziałam się, że mam astmę.
-Masz astmę ?!
- Tak. To mnie przygnębiło. Kiedyś moją pasją była jazda konna, ale musiałam z tym skończyć, ponieważ mój organizm nie wytrzymałby takiego wysiłku.- Przytulił mnie. Tak po prostu.
-Hazz też ma astmę.
-Wiem. Chodziłam z wami do klasy nawet w podstawówce, lecz nigdy praktycznie nawet nie zamieniliśmy słowa.
-Coś mi się kojarzy. Taka mała laleczka z loczkami?- Zaśmiał się.
-Nie przypominaj- Także się zaśmiałam.- A ty byłeś tym słodkim mulatkiem, który tak ciągle wszystkich uwodził ?- Śmieliśmy się chwilkę. Całkiem dobrze się z nim dogadywałam. Weszliśmy do domu. Chłopcy siedzieli na kanapie.
-O hej Sara.- Niall jak zawsze pierwszy się odezwał.
-Cześć. Nie widzieliście mojej torebki ?
- Zaniosłem ci ją do pokoju. Myślałem, że wyszłaś- Harry był znudzony.
-A mógłbyś mi ją przynieść ?- Moje oddechy były coraz płytsze. Zawsze po paleniu używałam inhalatora. Czułam jak osuwam się na ziemie. Moje powieki stawały się cięższe.
-Sara, co się dzieje ?- Niall wziął mnie na ręce.
-Zzzayn innhalattor- Wybełkotałam i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz