Powoli otwierałam oczy. Rażące światło nie pozwoliło powtórzyć mi czynności. Powoli przyzwyczajałam się do światła. Niall trzymał mnie za rękę... I spał. To tak słodko wyglądało. Lekko się poruszyłam, a on się obudził.
-Wstałaś już ?
-Niall, co się stało? Gdzie ja jestem ?
-Jesteś w szpitalu. Zapaliłaś papierosa, Harry zaniósł twoją torbę z inhalatorem na górę, a ty prawie się udusiłaś. Leżysz tu już ze dwa dni.
-Co ?! Jak to dwa dni ?! Przecież wczoraj była klasówka z matmy ! Idę się wypisać.- Wstałam i poszłam do recepcji.
-Gdzie jest lekarz ?
-Jaki lekarz ?
-Jakikolwiek ! Chcę wyjść ze szpitala.
-Panna Mind ? Może pani już wyjść.
-Teraz ?! Teraz to mnie możecie pocałować ! Ja wczoraj miałam klasówkę z matmy !
- Została pani zwolniona z lekcji.
-Ehh. Idę się spakować.- Weszłam wkurzona do sali. Przebrałam się, spakowałam i bez słowa zostawiłam chłopaka w sali. Blondyn pobiegł za mną.
-Co ty robisz ?
-Pozwolili mi wyjść. Problem ?- Nie wiem od kiedy byłam taka. Zazwyczaj byłam grzeczna i w ogóle. Wsiadłam do samochodu i ciągle patrzałam w szybę. Jak to ja nie byłam na klasówce ?! Masakra. Wysiedliśmy z samochodu. Niall wziął moją torbę. Weszłam do domu. Oczywiście chłopcy siedzieli na kanapie.
-Ekkhm. Jestem. Dzień dobry.- Przywitałam się i tak mi nikt nie odpowiedział. Dzięki. Poszłam na górę i usłyszałam śmiech. Czyli zrobili to specjalnie ? Jeszcze zobaczymy, kto się będzie śmiał ostatni. Uśmiechnęłam się chytrze sama do siebie. Zeszłam na dół dopiero na kolacje. Chłopcy dalej siedzieli na kanapie. Zrobiłam sobie naleśniki, które naprawdę wyszły mi nieźle. Usiadłam pomiędzy Zaynem, a Liamem. Widziałam jak wszyscy przełykają ślinę. HA ! Wszyscy byli głodni. Zayn chciał zabrać mi jednego naleśnika, ale dostał po łapach
-Ałć, od kiedy ty jesteś taka wredna.
-Od kiedy ty jesteś taki chamski.
-No wiesz co ?
-Co ?
-Ehh. Z tobą to się nawet kłócić nie da. Zmieniłaś się, oj zmieniłaś.
-Efekty waszej pracy.
-Ale mądra nadal jesteś- Wtrącił się Harry
-Za to u ciebie się nic nie zmieniło- Dowaliłam i wyszłam z salonu. Włożyłam talerz do zmywarki. Odwróciłam się i poczułam jak ktoś musnął moje usta. Po czym powtórzył to. Nie zdążyłam nic zrobić.
-Sara ?- Niall odezwał się bardzo czulę.
-Tak Nialler ? - Odwróciłam się chowając produkty, które oczywiście nikt nie mógł posprzątać.
-Zrobisz mi naleśniki ?- Zapytał z chytrym uśmieszkiem.
-Chyba sobie kpisz- Walnęłam go po głowie.
*Poniedziałek (Pierwszy dzień w szkole od wypadku) **
Wstałam o 6 (Jak prawie zawsze) Może i chłopcy mnie zmienili, ale do szkoły nie można się spóźniać. Ubrałam się w czerwone jeansy i koszulkę w paski. Zrobiłam sobie śniadanie i kawę. Po zjedzonym posiłku wzięłam plecak i wyszłam z domu. Postanowiłam nie budzić chłopaków. Jak będą chcieli, to sami się obudzą. Szłam powoli. Była dopiero 7. Do szkoły doszłam jako jedna z tych pierwszych rannych ptaszków. Oczywiście otworzyłam książkę od historii. Pierwsza lekcja- chemia. Kocham ten przedmiot. Oczywiście, gdy pani zapytała się, kto chciał by zrobić zadanie, zgłosiłam się ja i Matt. Pani wybrała mnie.
-Kujon- Powiedział Zayn z kaszlem. Wszyscy zaczęli się śmiać. Zrobiłam zadanie na tablicy i bez słowa usiadłam w ławce. Wyszliśmy z klasy.
-Co tam mała ?- Ohh, co za zmiana ? Zayn wow.
- Chcesz w twarz za tego kujona ?
-Oj sorry, to był taki żart.
-Żart ? Następnym razem przysięgam, że coś ci zrobię.
-Jaasne- Popatrzałam się na niego gniewnie i odeszłam. Ktoś złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę łazienki.
-Cześć ślicznotko- jego oddech na mojej twarzy przyprawia mnie o dreszcze. Pocałował mnie w policzek. Od kiedy on jest taki czuły ?- Wkurzyłaś się na Malika ?
-Nie, dlaczego ? Bo powiedział na mnie kujon ? Mówią tak na mnie od około 8 lat.
-Wiesz, pierwszy raz zrobiło mi się trochę ciebie szkoda.- Nie mogłam oderwać wzroku od jego malinowych ust.
-Szczery jesteś.
-To gdzie idziemy ?- Zadzwonił dzwonek na lekcje Angielskiego.
-Niall, ja idę na lekcje.
-Nie, nie idziesz. Chodź ze mną do centrum.
-Niall, czy ty jesteś zawsze taki irytujący ?
-A czy ty jesteś zawsze taka dziecinna ?
-Uważasz, że ja jestem dziecinna ? To nie ja uciekam z każdej lekcji, z pierwszą lepszą dziewczyną. Ja próbuję się wykształcić. Nie to, co ty.- Odeszłam od niego i poszłam na lekcje.
-Przepraszam za spóźnienie.- Powiedziałam oschle i usiadłam obok Lou. Chyba zauważył, że jestem wkurzona.
-Co się stało ?- Szepnął.
-Nieważne- Dla niego też byłam oschła.
-Panno Mind, może chce pani zrobić następne zadanie ?
-Jasne- uśmiechnęłam się grzecznie. Podeszłam do tablicy i bez słowa zrobiłam szybko zadanie. Usiadłam na miejsce.
-To co? Powiesz mi o co chodzi ?
-Nie, teraz jest lekcja.
-Dobra, powiesz mi później.- Całą lekcje przesiedzieliśmy w ciszy. Wkurzył mnie, nie powiem. Usłyszałam pierwszy dźwięk dzwonka. Szybko się spakowałam i bez słowa wyszłam z klasy. To była moja ostatnia lekcja, więc poszłam do domu. Szłam bardzo szybkim krokiem. Z hukiem weszłam do domu i trzasnęłam drzwiami. Zamknęłam się w pokoju i położyłam na łóżku. Z salonu było tylko słychać dźwięk Lou
-Niall! Nieźle musiałeś ją wkurzyć.- Kłócili się. Najlepsi przyjaciele kłócili się PRZEZE MNIE. Rozpłakałam się. Dlaczego ja nie mogę mieć normalnego życia ? Rodzie mi zmarli. Nie mam żadnego oparcia. Przypomniały mi się dawne czasy, kiedy się cięłam. Jak oparzona, wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Wzięłam jakąś ciężką rzecz i walnęłam nią w lustro. Złapałam ostry skrawek, usiadłam na brzegu wanny i zrobiłam pierwszy ruch. To była dla mnie ulga. Nie wiem dlaczego, ale sprawiało mi to przyjemność.
-Sara ! Sara, otwórz.- Niall zaczął trzaskać w drzwi. Poszedł chyba po coś i usłyszałam jak drzwi się otwierają. Podbiegł do mnie i od razu spojrzał na mnie i na moje rany, a potem na rozbite lustro. Wyciągnął z apteczki bandaż i starannie owinął moją rękę.
-Co ty robisz ?! Zwariowałaś ?-Złapał mnie za nadgarstek.
-Co cię to obchodzi ?!- Miałam łzy w oczach.
- Może mi na tobie zależy?!- Krzyknął, a ja się rozpłakałam. Zaczęłam się go bać. Mam straszne wspomnienia.- Ej, mała. Nie płacz. Przytulił mnie. Wtuliłam się w jego umięśniony tors. Łzy leciały jak szalone.
-Proszę cię. Nie płacz.- Przytulił mnie bardziej.
-Niall, ja nie mogę. Jest mi strasznie ciężko.
-Ehh, chciałbym ci pomóc, ale nie wiem jak.- Siedzieliśmy wtuleni na moim łóżku.
-Dziękuję, że jesteś i że zawsze odkąd cię poznałam, chcesz mi pomóc.- Dałam mu całusa w policzek.
-Głodny jestem.
-Jak zawsze- zaśmiałam się. Na dole siedział Lou z jakąś dziewczyną. Nie odezwałam się. Miło, że znalazł sobie dziewczynę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz