-Jaki wyjdzie wynik, Payne?-Chłopak wzruszył ramionami.
-Nie wiem.
-Jak to nie wiesz. Uczymy się tego przez miesiąc, ale oczywiście ty nie możesz uważać. Usiądź. Sara, może ty rozwiążesz to zadanie.- Podeszłą bez słowa do tablicy, zrobiłam szybko przykład i usiadłam. Zaczęłam robić notatki. Wiem, jestem niezłym kujonem. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale nie potrzebuję być fajna. Nauka jest dla mnie miłością. Zadzwonił dzwonek. Wszyscy już spokojnie wyszli, ja oczywiści wyszłam ostatnia. Podeszłam do mojej szafki. Włożyłam niepotrzebne już książki. Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą wysokiego bruneta. Payne.
-Hej mała- Uśmiechnął się do mnie chytrze.
-Wybacz, ale nie mam ochoty z tobą gadać.- Próbowałam go odsunąć, ale stał na tyle blisko, że byłam bezsilna.
-Matematyczka powiedziała, że ty jesteś najlepsza z klasy w matematyce. A my potrzebujemy korków.-Pojawiło się 4 jego kolegów.
-To dlaczego nie pójdziecie do Matta?- Ahh. Matt. Mój największy rywal. Od dziecka rywalizowaliśmy. Lecz zawsze ludzie chcieli iść do mnie na korki. Choć były wyjątki.
-Bo ty jesteś bardziej sexy- Znowu ten głupawy uśmieszek. Jego koledzy zaśmiali się.- To o której ?
-Nie wiem. Ja mam jedynie czas w piątek wieczorem.- Zrobiłam to specjalnie.
-A może w piątek wieczorem poszłabyś z nami na imprezę ?- Położył rękę blisko mojej głowy ?
- Piątek 18 u mnie. Przynieście swoje podręczniki.- Odepchnęłam go i odeszłam. Strasznie się bałam. Piątka chłopaków. Najpopularniejszych chłopaków. Moich rodziców miało nie być przez miesiąc w domu. Praca. Wyszłam z szkoły. Zawsze ktoś mnie zaczepiał. Podszedł do mnie blondyn z mojej klasy. Był mega lubiany i każda dziewczyna się w nim bujała. Oprócz mnie.
-Hej mała.
-Nie nazywaj mnie tak.- Próbowałam nie patrzeć na niego. Przyśpieszyłam. Złapał mnie za nadgarstek, przekręcił w swoją stronę i przysunął bardzo blisko siebie
- Co ty taka nerwowa ?- Spytał ze swoim głupim uśmieszkiem.
-Mógłbyś mnie puścić ?- Próbowałam nie patrzeć w jego oczy.
-Taką sexy dziewczynę ? Nigdy- Zaśmiał się chytrze. Poluźnił uścisk, a ja to wykorzystałam. Wyrwałam się.
-Nara frajerze.- Boże, od kiedy ja tak mówię ?! No cóż, moja klasa źle na mnie działa. W domu szybko się przebrałam i wyszłam na spacer. Przez cały dzień nic się nie działo.
***Piątek***
Wstałam spokojnie o 6:50. Umyłam i ubrałam się. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Tak jak już mówiłam moich rodziców miało nie być przez miesiąc. Poszłam do szkoły. W szkole tylko raz się odezwałam do chłopaków. Podeszłam do nich, żeby przypomnieć im o korkach. Oczywiście zaczęli do mnie zarywać. Po szkole poszłam do sklepu. Kupiłam ciastka i coś do picia. Wróciłam do domu, zjadłam obiad, umyłam zęby, rozpuściłam włosy i naszykowałam sześć szklanek i ciastka, a także sok. Równo o 18 usłyszałam pukanie. Tak, piątka chłopaków.
-Hej ślicznotko- puścił mi oko blondyn.
-Wejdźcie- Westchnęłam i otworzyłam szerzej drzwi. Chłopcy rozsiedli się na kanapie. Całkiem fajnie się ich uczyło. Tak naprawdę są mądrzy, tylko im się nie chcę. Skończyliśmy naukę i długo gadaliśmy. Oni naprawdę potrafią być mili. O 23 chłopcy poszli do domu. Dostałam przy okazji ich numery. Nie, nie podniecam się tym, ale miło, że tak postąpili. Zresztą dowiedziałam się, że mieszkają razem. Położyłam się spać. Nie mogłam zasnąć. Dostałam SMSa.
Dobranoc ślicznotko <3 ~Niall
Nie powiem, zaczyna mi się podobać te całe 'ślicznotko' i w ogóle.
Dobranoc blondasku ;D <3
Przy nich staje się jakaś pewniejsza. Po chwili dostałam następnego smsa, ale nie od Nialla.
Dobranoc Mała ;* Liam
Czy on nie ma dziewczyny ?! No nic, przecież musiałam mu odpisać.
Dobranoc ;)
Myślałam jeszcze długo o Niallu i o jego pięknych niebieskich oczach. Ja się w nich topiłam. Rano wstałam o 10. Zeszłam na dół, zrobiłam śniadanie i ubrałam się
Wyszłam z domu. Włożyłam do uszu słuchawki i puściłam muzykę. Lubię tak sobie spacerować w sobotę rano. Zbierało się na deszcz, więc nie było dużo ludzi. Usiadłam na ławce w parku. Ktoś się do mnie dosiadł. Spojrzałam się w jego stronę. Niall. Lekko na niego spoglądałam. Chłopak spojrzał się na mnie i miło się uśmiechnął.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz