sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 2

-Hej...- Powiedziałam niepewnie
-Hej- uśmiechnął się promiennie- Jak się spało ? Słyszałem, że pisałaś z Liamem.
-Nie, nie to, że z nim pisałam. Napisał mi dobranoc, to mu odpisałam.- Uśmiechnął się chytrze.
-Może się przejdziemy ?
-Ok, w sumie, to możemy iść do mnie do domu. Zimno mi.- Zaczęłam pocierać ramiona. Miałam sweterek, ale był on cieniutki. Niall podał mi swoją bluzę
-Niall, wiesz dobrze, że wtedy ci będzie zimno
-Oj weź tą bluzę.- Wcisnął mi ją w ręce. Założyłam bluzę. Od raz zrobiło mi się cieplej. Doszliśmy do mojego domu. Zrobiłam nam kakao, oddałam mu bluzę i usiadłam koło niego w salonie. Popijaliśmy kakao bez słowa.
-A może oglądniemy jakiś film- On to dopiero ma dobre pomysły.
-Ok, jaki ?
-Może horror ?- NIE, W ŻYCIU !
-Ok- Jestem głupia ! Niall wybrał jakiś film. Zaczynał się całkiem spoko. Myślałam, że tylko momentami będzie straszny. Niestety on był ciągle straszny. Miałam mega wystraszoną minę. Niall się do mnie przybliżył i objął mnie ramieniem. Ja się w niego wtuliłam przy strasznych momentach. Niall się zaśmiał. Nie wiem jakim cudem, ale zasnęłam. Obudziłam się w moim łóżku. Zeszłam na dół. Zobaczyłam śpiącego Nialla. On tak słodko wyglądał. Uśmiechnęłam się do siebie. Poszłam do kuchni. Robiłam nam śniadanie. Nagle ktoś złapał mnie za biodra. Lekko drgnęłam. Wystraszyłam się.
-Niall, czy mógłbyś mnie nie straszyć ?- Zapytałam grzecznie, obracając się.
-Mógłbym, ale tego nie zrobię.- Uśmiechnął się chytrze.
-Dzięki- Powiedziałam ironicznie.-Co chcesz na śniadanie ?- Spojrzałam do lodówki.
-Zdam się na ciebie- Uśmiechnął się. Poczułam motylki w brzuchu. Nie cierpię tego uczucia. Już raz go doznałam, a co potem ? Złamane serce. To było w trzeciej gimnazjum. Chłopak rozkochał mnie w sobie, a potem na moich oczach mnie zdradził. Nie wychodziłam z domu przez około 1,5 roku. No, może do szkoły. Zaczęłam się lepiej uczyć. Z moich rozmyśleń przerwał mnie dźwięk 'wyskakującej' grzanki. Posmarowałam grzanki nutellą i położyłam na stole. Zajadaliśmy się w ciszy.
-To co dzisiaj będziesz robił ?
-Nie wiem. Pójdę do domu i pewnie pójdziemy na imprezę z chłopakami.
-Ahmm. To miłej zabawy.- Uśmiechnęłam się. Cieszę się, że nie zaprosił mnie na imprezę.
-Ale ja idę z tobą.
-Nie ? Ja i impreza ? Nie.
- Oj przestań zabawisz się trochę- Zaśmiał się.
-Niall, proszę cię.
-Dobra, to jutro o 19:30 przyjdę po ciebie.- Wyszedł. Tak po prostu. Hmm, dzięki Niall. Siedziałam w domu. Dzisiaj była niedziela. Nie idę na imprezę ! Jutro jest poniedziałek ! Dziś nic specjalnego nie robiłam. Pogadałam z koleżankami z Polski. Mówiłam płynnie w tym języku. O 1 w nocy położyłam się spać. Rano zadzwoniła moja ciocia. Okazało się, że moi rodzice zginęli w wypadku. Czyli jestem zdana na siebie. Super. Zaczęłam płakać. Byłam mega bezsilna. Opadłam na ziemię. Płakałam tak chyba z godzinę. Ktoś przysłał mi sms'a.
Idę po ciebie xoxo~Niall
Nie idę dziś do szkoły.
Jestem załamana. Jeśli pójdę do szkoły w takim stanie, to jeszcze bardziej nikt mnie nie będzie lubił. Ktoś zapukał do drzwi.
-Dlaczego nie idziesz do..- Nialla głos się załamał, gdy mnie zobaczył. Podszedł do mnie i mnie przytulił. Oderwał się ode mnie. Zamknął drzwi i poszliśmy razem do salonu. Usiadł koło mnie na kanapie i znowu mnie przytulił. Moje łzy leciały niekontrolowanie.
-Przepraszam -Wyszeptałam
-Za co ?- Chłopak widocznie się zdziwił
- Przemoczyłam ci bluzkę.- Zaśmiał się- A do tego nie poszedłeś przeze mnie do szkoły.
-Nic się nie stało- Pocałował mnie w głowę- A powiesz mi co się stało?
-Muszę ?
-Musisz.
-Moi rodzice zginęli przed chwilą w wypadku- Zaczęłam beczeć jak małe dziecko. Niall próbował mnie uspokoić. - Moja ciocia przyjedzie do mnie za 2 dni, równo na pogrzeb. Będzie u mnie tak przez 2 tygodnie. Możliwe, że sprzedam dom i zamieszkam u niej. A wtedy już się nie zobaczymy.- Zaczęłam jeszcze głośniej płakać
-Posłuchaj, zawsze to się może jakoś inaczej potoczyć. Możesz sprzedać dom i zamieszkać u nas.  Harry będzie mógł ci oddać swój pokój.
-No nie wiem... Teraz muszę coś ze sobą zrobić.- Trochę już się uspokoiłam
-Dobra, to ja spadam.
- Ok, to pa.-Uśmiechnęłam się do niego blado- Przyjdź do mnie później.
-Nie ma sprawy- kocham ten jego opiekuńczy uśmiech... CO ?! Kocham ?! Nie... znaczy, ten lubię jego uśmiech. Znowu dzień zleciał szybko.  Było mi nudno. Zamiast Nialla przyszedł Hazza. On nie był taki fajny jak Niall. Jest mega zboczony, ale miło mi się z nim gadało. O 23:30 poszedł do domu. Wzięłam piżamę, weszłam pod prysznic. Ciepła woda spływała po moim ciele.  Po wyjściu z łazienki szybko położyłam się spać.
** wtorek, 6:30**
Wstałam i ruszyłam do kuchni. Zrobiłam sobie kawę. Usiadłam przed telewizorem i oglądałam jakieś głupie kreskówki. Ktoś zapukał do drzwi. Myślałam, że to ciocia, ale to Niall.
-Hej mała- przytulił mnie.
-Hej
-Twojej cioci jeszcze nie ma ?
-Nie.- Weszliśmy do salonu. Usiedliśmy na sofie przytuleni. Niall zachowywał się, jakby mi czytał w myślach. Nie wspominał o rodzicach.
*Dzień pogrzebu*
Ciocia przyjechała wczoraj. Jest środa. Wstałam z łóżka i ubrałam się. Lekko się pomalowałam i zeszłam na dół.
-Hej Sara- Moja ciocia uśmiechnęła się do mnie. Mnie nie było na to stać. Zjadłam śniadanie. Gdy wybiła czternasta Niall już czekał pod domem. Poprosiłam go, żeby był przy mnie. Był moim najlepszym przyjacielem. Wsiadłam do samochodu i przytuliłam go na powitanie.
- Z chłopcami spotkamy się na cmentarzu.
-Ok. Moja ciocia już też tam jest.
-A właśnie, to co z mieszkaniem u nas?
-Postanowiłyśmy z ciocią, że zamieszkam u was. Nie chcę opuszczać szkoły tutaj.
-No, to super.- Dojechaliśmy na cmentarz. Niall lekko mnie objął. Nie chciałam, żeby mnie puszczał. Czy ja się w nim zakochuję ? Lekko zbliżyłam się do niego. Po pogrzebie wszyscy składali mi kondolencje. Stypa minęła całkiem szybko. Praktycznie gadałam tylko z chłopakami. Niall ciągle mnie przytulał. Było mi bardzo miło. Wróciłam do domu. Byłam już spakowana. Ciocia i Niall pomogli mi zabrać wszystko. dom już został wystawiony na aukcje. Są już zainteresowani. Jechaliśmy w ciszy. Było mi mega przykro, że tak naprawdę zostałam sama. Jutro miałam iść już do szkoły.
-O, jesteście.- Louis o dziwo nie był taki wesoły. W ciszy poszłam do mojego nowego pokoju. Miło ze strony Loczka, że oddał mi swój pokój. Przebrałam się w moje ulubione dresy. Hazza zostawił mi 4 półki w garderobie. Eee tam. Mi starczy. Ktoś zapukał do drzwi.
-Możemy pogadać?- Niall był poważny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz